+48 22 610 02 52        centrum@migrant.pl

ZAPRASZAMY
Pon-Czw. 14.00-20.00    Pt 8.00-14.00

Wiadomości

Jesteśmy wezwani do niepozostawiania w tyle nikogo

- Wszyscy jesteśmy wezwani, do budowania przyszłości, która nie pozostawia w tyle nikogo, w tym migrantów i uchodźców – mówi konsultor Rady ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek KEP, werbista o. Jacek Gniadek SVD. Dodaje, że mogą oni przyczynić się do społecznego, gospodarczego, kulturalnego i duchowego rozwoju społeczeństw.

W czwartek [12 maja - przyp. red.] Stolica Apostolska opublikowała orędzie papieża Franciszka na 108. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, który w Kościele katolickim przypada 25 września. W tym roku dzień ten przebiegnie pod hasłem: "Budować przyszłość z migrantami i uchodźcami".

Wśród uchodźców są nie tylko Ukraińcy

Rano 28 lutego przyjechałem do Przemyśla z myślą, by zobaczyć, jak można pomóc studentom afrykańskim z Ukrainy, którzy uciekają przed wojną do Polski. W przeciwieństwie do Ukraińców, nie znają języka i nie mają w Polsce krewnych.

Na dworcu było około 60 uchodźców z Afryki. Większość z nich mówiła po francusku. Rozmawiałem z około 20 osobami i nie było wśród nich żadnego studenta. Na dworcu było kilka rodzin z małymi dziećmi. Na peronie spotkałem małżeństwo z Nigerii.

"Mam dylemat...". Rozmowa o migracjach

Z Bartoszem Smoterem, który od prawie dwudziestu lat pomaga obcokrajowcom w zalegalizowaniu ich pobytu w Polsce, rozmawia o. Jacek Gniadek SVD. Tematem rozmowy jest sytuacja na granicy polsko-białoruskiej.

Inspiracją do rozmowy była debata „Kościół w Polsce wobec migrantów i uchodźców” zorganizowana przez KAI, podczas której B. Smoter powiedział, że ma dylemat ewangeliczny związany z nadużywaniem słów „Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie”.

Czuję się spełniony (WYWIAD)

O. Osiecki przyszedł do mnie i powiedział, że Wietnamczycy proszą o pomoc. Powiedziałem wtedy: „Edek, praca wśród wietnamskich imigrantów jest sto razy ważniejsza niż to, co robimy w wydawnictwie. Trzeba się nimi zająć. Rób to! Nie będę Ci zwracał uwagi, jeżeli nie będziesz pojawiał się w biurze”. Jednak kiedy o. Osiecki zapraszał Wietnamczyków na Msze św. do naszego domu misyjnego, rektor twierdził, że to przeszkadza. O. Edward nie miał miejsca, gdzie mógłby ich przyjmować i z nimi rozmawiać. Przychodzili do niego do „Verbinum”. 

Misjonarz z Wietnamu buduje w Polsce (WYWIAD)

Już na początku naszej obecności w Mrokowie zaczęliśmy robić plany przeniesienia się do dolnego kościoła, który mógłby być naszym własnym miejscem na modlitwę. Razem z proboszczem zrobiliśmy plan budowy i przygotowaliśmy budżet. W tej dolnej części nie było doprowadzonego ani prądu, ani ogrzewania. Zatem od tego zaczęliśmy roboty. Później położyliśmy płytki, zainstalowaliśmy wentylację. Wstawiliśmy duże drewniane drzwi wejściowe. Jest już zakrystia, salka katechetyczna i toalety. Następnym etapem jest wystrój kościoła. Czekam teraz na projekt ołtarza z kamienia. Wszystko będzie zrobione w wietnamskim stylu.

Kropla wody na straszny ból (WYWIAD)

Na początku byłam w szoku, a nie jestem z tych, którzy szybko się szokują. Miałam troszkę doświadczenia uchodźców w Anglii, ale to nie byli tak ubodzy ludzie. Tutaj spotykam sporo osób z Afganistanu. Rozmawiałam z kobietami, których mężom Talibowie, na ich oczach, po prostu odcięli głowy nożami. I taka osoba np. przez rok mieszkała w namiocie. Ani higieny, ani jedzenia. I teraz przybywa do Europy, uciekając od sytuacji swego kraju i przeżywa traumę. Bolało mnie to. Szczególnie jak widziałam dzieci. Czułam się czasami bezradna. Widziałam jaki to potężny problem. A ja mogłam skupić się tylko na 10 osobach w ciągu dnia.

Tymczasowy płot na granicy węgiersko-serbskiej (WYWIAD)

Do 2016 roku było wiele na Węgrzech obozów dla uchodźców. Na terenie mojej parafii w Bicske też był obóz dla uchodźców. Węgrzy pomagali uchodźcom, którzy chcieli pozostać na Węgrzech. O tym mało mówi się w mass mediach. Więcej mówiono o przestępczości, a przecież byli uchodźcy, którzy zaaklimatyzowali się dobrze w tym kraju.

Nie można powiedzieć, że Węgry się totalnie zamknęły. Problem polegał na tym, że większość nie chciała zostać na Węgrzech. Caritas węgierski stawiał dla uchodźców namioty, ale większość tych ludzi nie chciała tam zostać. Zostawiali to, co otrzymali i szli dalej.

Misjonarki wśród migrantów 

“Wyjeżdżając do Grecji wiedziałem, że nie pojadę na Lesbos – grecką wyspę oddaloną o 20 km od granicy z Turcją. Początkowo planowałem odwiedzić tam największy w Grecji tymczasowy ośrodek detencyjny dla migrantów z Afganistanu i Syrii. Po tym, jak obóz Moria spłonął doszczętnie w nocy z dnia 8 na 9 września br., musiałem zmienić plany” – pisze w reportażu werbista o. Jacek Gniadek.

Podczas tegorocznych wakacji poznałem w Polsce s. Ewę Pliszczak SSpS, która od dwóch lat razem z jezuitami pracuje z migrantami w stolicy Grecji. Jest przełożoną „Community in movement”.